Coraz rzadziej, ale w dalszym ciągu widać na drogach zimową porą samochody z zasłoniętą chłodnicą. Zazwyczaj kierowcy osłaniają “grill” po prostu kartonem i są to przeważnie samochody starsze, ponad 10-letnie. Znajdziemy także w Internecie specjalne osłony na “grilla”, które zasłaniają wlot powietrza do chłodnicy. Pytanie brzmi, co takiego daje ten zabieg i czy warto to robić?

Jakie są plusy zasłaniania chłodnicy zimą?

Największym plusem zasłaniania chłodnicy zimą jest szybciej nagrzewający się płyn chłodniczy, co przekłada się na szybciej nagrzewającą się kabinę przez kratki nawiewowe i „ciepełko” które w środku Nas otacza. Silnik szybciej się nagrzewa i osiąga optymalną temperaturę ( 90 stopni Celsjusza ) co przekłada się na niższe zużycie paliwa. Przeważnie w starego typu silnikach, gdzie silniki potrafią pracować dość długo na tzw. „ssaniu”, a ograniczenie dopływu mroźnego powietrza skraca czas pracy silnika na wysokich obrotach. Tyle i aż z zalet jakie mamy.

Jakie są minusy zasłaniania chłodnicy zimą?

Pierwszym, najważniejszym minusem tego zabiegu będzie często załączający się wentylator chłodnicy. Jego skuteczność nie będzie już taka jak zawsze, a nawet zerowa. Żywotność takiego wentylatora może się znacznie skrócić a nawet ulec awarii, a co jak wentylator całkiem padnie?

Kolejnym problemem może okazać się, ciągle otwarty termostat, co może się przełożyć na jego całkowite zablokowanie w otwartej pozycji. Prawidłowa praca termostatu polega na jego otwieraniu/zamykaniu, a przy tym zabiegu termostat musi być ciągle otwarty.

Trzecim groźnym czynnikiem w skutkach może być spalenie lub zapalenie się kartonu, który przy bliskim  kontakcie z chłodnicą przy dużej temperaturze po prostu się „zjara”.

Ostatnim minusem, jaki może wystąpić praktycznie przy ciągłej pracy silnika na maksymalnie rozgrzanym silniku mogą być szybciej zużywające się elementy uszczelniające silnik. Czyli wszystkie gumowe elementy, w tym także węże lub gumowe przewody układu chłodzenia.

Czy warto zakrywać chłodnice zimą?

Gdyby wziąć pod uwagę plusy i minusy. Więcej jest potencjalnych strat w podjęciu się tego zabiegu, producenci także nie zalecają takich rozwiązań na własną rękę. Musimy także wziąć pod uwagę zimę, która w Polsce ostatnio nie jest zbyt sroga. Rozwiązanie te także nie ma sensu dla użytkowników, którzy pokonują krótkie dystanse i przeważnie stojąc w korku. Pojazdy przed nami także emitują ciepło, do tego zasłonięta chłodnica i możemy spodziewać się „wybuchowego” rozszczelnienia układu chłodzenia. Jeśli chodzi natomiast o długie dystanse i samochody starszego typu można pokusić się o te rozwiązanie na własne ryzyko spełniając kilka warunków:

  1. umieścić osłonę na grillu (atrapa chłodnicy)
  2. nie zakrywać całej chłodnicy, tylko maksymalnie połowę
  3. pod żadnym pozorem nie umieszczać osłony bezpośrednio do chłodnicy

Decyzja finalnie i tak należy do właściciela pojazdu, każdy kierowca zna najlepiej swój pojazd i wie co dla niego jest najlepsze.